AKTUALNOŚCI
GALERIE
MIEJSCA I LUDZIE

DAWNY KARNAWAŁ. Śmierć tańczy z królem Herodem i turoniem

DATA: 31 grudnia 2016 | AUTOR: Redakcja wkaliszu.pl

    Po wsiach regionu kaliskiego chodzili muzykanci, grali marsza i życzyli wszystkim szczęśliwego nowego roku. Częstowano ich jedzeniem i wódką - o noworocznych zwyczajach pisze Wojciech Zjawiony, kierownik Działu Etnografii Muzeum Okręgowego Ziemi Kaliskiej.

    Rychło będą grać na karnawał

    Zwyczaje chodzenia po wsiach kolędników odnotowano jeszcze na początku XX wieku w Liskowie oraz w Pawłówku pod Kaliszem. We wsiach Żydów i Dzierzbin w latach dwudziestych XX wieku, tam gdzie był dwór, chodzili fornale „hukać” batami i składać życzenia, za co dostawali pieniądze. W Korzeniewie do lat sześćdziesiątych XX wieku z życzeniami noworocznymi chodziła grupa starszych mężczyzn. Nowy Rok był też początkiem karnawału, jak wspomina jedna z mieszkanek wsi Wadowice, młodzież czekała „rychło będą grać”. Z kolędowaniem łączyły się w ludowej tradycji archaiczne pochody przebierańców. Wyobrażali oni zwierzęta symbolizujące siłę i płodność, a więc tura, kozę i bociana. Do tych pochodów dołączały, a później właściwie je wyparły, postacie z jasełek: Śmierć, Diabeł, Herod, przeniesione do dorocznej obrzędowości ludowej z misteriów kościelnych i widowisk miejskich. Nikłe okruchy dawnych dramatycznych przedstawień religijnych przechowały się w przedstawieniu herodów. 


    Pląsy anioła z diabłem

    Na wsi kaliskiej „herody”, podobnie jak na terenie całej Wielkopolski, pojawiali się w okolicach Trzech Króli. Inicjatorami była starsza młodzież męska. Przygotowania do herodów trwały już przed świętami. Każdy z biorących udział musiał wyuczyć się swej roli, teksty brano przeważnie z drukowanych książeczek. Grupa młodych mężczyzn w stosownych przebraniach i z rekwizytami: Król Herod, Marszałek Dworu, Żyd, Anioł, Diabeł i Śmierć oraz żołnierze to najczęstszy zestaw aktorów. Między dialogami poszczególnych osób śpiewano pieśni kolędowe wiązane z przedstawieniem rozwijającej się akcji. Towarzyszyła im tzw. mała muzyka czyli tamburyn i harmonia lub same skrzypce. Zdarzało się również, że muzykant z nimi nie chodził. Wędrowali po całej wsi, nieraz też do wsi sąsiednich, od zagrody do zagrody przedstawiając herody. Zespół dawał znać o swoim przybyciu za pomocą dzwonka, po czym śpiewał kolędę. Po głośnym odśpiewaniu do domu wchodził marszałek, pytając czy gospodarze pozwolą na wystawienie w ich domu przedstawiania. Nie spotykano się z odmową i wtedy reszta uczestników wchodziła do izby. Po zakończeniu herodów aktorzy otrzymywali datki pieniężne, po czym, odśpiewując kolędę, w radosnym nastroju, przy nieustannych śmiechach i wrzaskach rozbawionego diabła, ruszali dalej. Odgrywane sceny jasełkowe cieszyły się dużym powodzeniem i były kultywowane w okolicach Kalisza jeszcze w latach sześćdziesiątych XX wieku.


    Święcili czarcie łajno

    Prócz występów i kolędowania wierzono również w magiczną moc Nowego Roku oraz dnia Trzech Króli. W dzień ostatni ten święcono w kościele bursztyn, majeranek i czosnek oraz w okolicach Stawiszyna w XIX wieku, także tzw. „czarcie łajno” i przestęp nazywany w tradycyjnej kulturze ludowej „czarcimi wąsami”. Czosnek miał chronić od chorób, a czarciego łajna używano do okadzania w celu zabezpieczenia się przed złym urokiem. Ziele to dawano też krowom na nowiu „przed oczarowaniem”. Przed złem chroniły również litery K+M+B, które kreślił organista jeżdżący z księdzem po kolędzie. (wz)

    Komentarze

    Najczęściej odwiedzane

    The browser you use is not supported by this application, probably because it lacks some critical features.
    For a better experience, please consider using this application with a supported browser.