AKTUALNOŚCI
GALERIE
MIEJSCA I LUDZIE

WAKACJE 2015. Pojechał rowerem do Zakopca i wszedł na Rysy

DATA: 8 lipca 2015 | AUTOR: Redakcja wkaliszu.pl

    Trener Artur Nawrocik pojechał na rowerze z Kalisza do Zakopanego. Wszedł na Rysy i ze stolicy Tatr wyruszył w drogę powrotną. - To była spontaniczna wyprawa, przez tydzień przejechałem na rowerze ponad 750 kilometrów - mówi kaliski podróżnik.

    Artur Nawrocik to były piłkarz KKS-u Kalisz i Aluminium Konin (grał w nim w II lidze na zapleczu ekstraklasy), nauczyciel wychowania fizycznego w Gimnazjum w Brzezinach, trener piłkarskiej grupy młodzieżowej w klubie Olimpia Brzeziny i pasjonat sportów wszelakich. Na początku wakacji postanowił wybrać się na rowerze do Zakopanego. - W czerwcu byłem na wycieczce z moimi uczniami w Zakopanem i stwierdziłem, że fajnie byłoby znów przyjechać do stolicy Tatr, ale tym razem na rowerze - opowiada Nawrocik. - To był spontaniczny pomysł i nie zrobiłem specjalnych przygotowań do tej wyprawy. Wcześniej jeździłem na rowerze do pracy z Kalisza do Brzezin, pokonując codziennie po około 60 km. Dodatkowo w weekendy jeździłem na rowerze dla przyjemności, czasem nawet po 150 km.

    Rowerowa wyprawa Artura Nawrocika z Kalisza do Zakopanego rozpoczęła się w poniedziałek, 29 czerwca o godz. 9.00. - Na podróż zabrałem spiwór, bagażnik i sakwę, którą przytwierdziłem do roweru - twierdzi kaliski trener. - Jedzenia nie brałem, gdyż na trasie podczas postojów kupowałem świeże produkty. Pierwszego dnia wyprawy kaliszanin w ciągu 12 godzin pokonał na rowerze 180 kilometrów. Jechał przez Galewice, Wieluń, Częstochowę i dotarł do znajdującej się pod nią miejscowości Olsztyn. - Tam nocowałem za 25 zł w jednym z gospodarstw agroturystycznych pod zamkiem - opowiada podróżnik. - Warunki były bardzo dobre, a gospodarze zaprosili mnie nawet na grilla. Kolejnego dnia kaliszanin przejechał przez Jurę Krakowsko- Częstochowską, Kraków i dotarł do Myślenic. - Jechałem przez centrum Krakowa tuż obok Wawelu - relacjonuje Nawrocik. - Przejechanie rowerem przez Kraków to mordęga. W centrum, wydawałoby się znanego turystycznego miasta, nie ma wielu ścieżek rowerowych i musiałem często, podobnie jak miejscowi rowerzyści, jeździć po chodnikach. Przy obciążonym pojeździe sprawiało mi to spory problem.

    Ze stolicy Małopolski kaliszanin udał się do pobliskich Myślenic, gdzie przespał się w jednym z miejscowych gospodarstw agroturystycznych. Dzień później z Myślenic podążył do Zakopanego. - Nie jechałem przez zakopiankę, gdyż odradzili mi to miejscowi - twierdzi Nawrocik. - Pojechałem więc okrężną drogą przez Jordanów oraz Czarny Dunajec i przez to musiałem nadrobić jakieś 40 kilometrów. W tej miejscowości zatrzymałem się przy sklepie na krótki odpoczynek. Sąsiadka sprzedawczyni, gdy dowiedziała się skąd jadę poczęstowała mnie obiadem. Przyniosła zupę pieczarkową i sznycle, które zjadłem z apetytem. Wieczorem, 1 lipca po trzech dniach jazdy na rowerze dotarłem do Zakopanego. Następnego dnia zrobiłem sobie pobudkę o godz. 4.30 i postanowiłem jeszcze w godzinach porannych wejść na Rysy. Na szczyt wszedłem od strony Morskiego Oka, a zszedłem po stronie słowackiej. Na powrotną podróż ze Słowacji do Zakopanego wybrałem autostop. Pod wieczór, gdy dotarłem do swojego miejsca zamieszkania dopadły mnie zakwasy i dosłownie nie mogłem chodzić. Jazda na rowerze do Zakopca dała mi więc mocno w kość!

    W piątek Nawrocik spod Tatr udał się rowerem w drogę powrotną do Kalisza. Najpierw pojechał do Myślenic, a szóstego dnia podróży dotarł do Ogrodzieńca, gdzie nocował. - W niedzielę, 5 lipca z Ogrodzieńca wyjechałem do Częstochowy, a po drodze pod Olkuszem przeprawiałem się z rowerem przez rzeczkę promem - mówi kaliski rowerzysta. - Pod Jasną Górą popsuł mi się sprzęt i w Częstochowie musiałem zakończyć swoją wyprawę. W dalszą drogę do Kalisza pojechałem pociągiem. W sumie w ciągu tygodnia przejechałem na rowerze około 750 kilometrów. Wbrew pozorom najtrudniejsza do pokonania była Jura Krakowsko-Częstochowska, która jest bardzo wymagająca dla rowerzystów. Chwilami czułem się w niej jakbym zjeżdzał na nartach, a nie jechał po asfalcie na rowerze. Trudna do pokonania okazała się też ruchliwa trasa Wieluń-Częstochowa, a niemiłym zaskoczeniem był przejazd przez Kraków. W czasie swojej podróży naoglądałem się jednak ładnych krajobrazów, a widoki szczególnie piękne były w jurze. Raz trasę zagrodził mi nawet zaskroniec, który wił się na jezdni. Rowerowa wyprawa do Zakopanego z jedzeniem i noclegami kosztowała mnie ok. 700 zł. ale mimo uciążliwej podróży warto było zrealizować ten pomysł.

                                                                                               (jav)

    Komentarze

    Najczęściej odwiedzane

    The browser you use is not supported by this application, probably because it lacks some critical features.
    For a better experience, please consider using this application with a supported browser.