AKTUALNOŚCI
GALERIE
MIEJSCA I LUDZIE

WITAMY WKALISZU.PL. Uwielbiam piwo i hokeja

DATA: 15 lipca 2015 | AUTOR: Redakcja wkaliszu.pl
    Tomaš Komorowski, rodowity prażanin z ulubionym piwem w centrum Kalisza. Fot. Tomasz Skórzewski.

    O urokach Kalisza, czeskim słownictwie i kuchni oraz piwie z rodowitym prażaninem Tomašem Komorowskim, mieszkającym i pracującym ,,w połowie'' w Kaliszu rozmawia Piotr Jaworowski.

    Jak to się stało, że znalazłeś się w Kaliszu?
    - Jestem wprawdzie rodowitym prażaninem, ale mam polskie korzenie. Połowa mojej rodziny, w tym ojciec pochodzi z Warszawy. Z kolei mama i druga część rodziny pochodzi z czeskiej Pragi. Rodzice mieszkają teraz w Pradze. Mój dziadek był dyplomatą i pracował w stolicy Polski, a mama ukończyła szkołę średnią i studia w Warszawie. Moja żona jest natomiast rodowitą kaliszanką i można powiedzieć, że to ona mnie 13 lat temu wypatrzyła i znalazła. Obecnie z żoną Lidią i naszymi, dwoma córkami 9-letnią Sarą i 7-letnią Stellą mieszkamy w Pradze. Moi teściowie mieszkają w Kaliszu. Gdy przejeżdżam do waszego miasta to zawsze u nich nocuję.

    Często bywasz w grodzie nad Prosną?

    - Pierwszy raz do Kalisza przyjechałem kilkanaście lat temu na spotkanie z moją przyszłą żoną Lidią, z którą wcześniej spotkaliśmy się również na neutralnym gruncie w Kłodzku. Od kilku lat, z racji obowiązków zawodowych, bardzo często przyjeżdżam do Polski i staram się bywać w Kaliszu co dwa, trzy tygodnie po kilka dni. W waszym mieście otworzyłem polski oddział mojej czeskiej firmy ToKo Energo i mam sklep przy ul. Poznańskiej. Moja firma zajmuje się energią odnawialną i wkrętami do ziemi-fundamenty bez betonu.

    Jakie wrażenie zrobił na tobie Kalisz?
    - Pozytywne. Wcześniej nie wiedziałem, że Kalisz jest najstarszym miastem w Polsce i powiedziała mi to dopiero żona. Do tej pory myślałem, że to jest Gniezno. Spodobało mi się zabytkowe centrum miasta i oczywiście kaliskie dziewczyny, wybrałem jedną z nich i z nią się ożeniłem (śmiech).

    A inne polskie miasta?
    - Nie będę oryginalny, że Kraków jest bardzo urokliwy i wywarł na mnie duże wrażenie. Według mnie można go śmiało porównywać do Pragi. Ale Czechy to nie tylko Praga. Warto odwiedzić piękny zamek
    Konopiště, który znajduje się tylko ok. 40 km od stolicy Czech. Oczywiście trzeba również odwiedzić Český Krumlov z jego niepowtarzalną atmosferą, zabytkami i uliczkami. Zimą polecam Góry Izerskie od czeskiej strony, w których są bardzo dobre warunki do uprawiania narciarstwa. Przystępne ceny i fajne stoki.

    A polecasz na urlop Karlove Wary, które są największym uzdrowiskiem w Czechach?
    - Bardziej odradzam. Jeśli chcecie pojechać do Karlovych Warów to od razu udajcie się lepiej do Moskwy (śmiech). Miasto jest wprawdzie odnowione i ładne, ale z rosyjskim klimatem, z bardzo dużą ilością rosyjskich sklepów z napisami w cyrlicy.  

    Czy Czesi mają podobną mentalność do Polaków?
    - W wielu kwestiach jest ona bardzo podobna! Różnimy się właściwie tylko w sprawach podejścia do wiary. W Czechach nie jest ona traktowana tak poważnie jak w Polsce i wiele osób to ateiści. Podobnie, jak w Polsce nie lubi się warszawiaków, tak w Czechach nie przepadają za prażanami (śmiech).

    Mówisz bardzo dobrze po polsku, to u ciebie rodzinne?
    - Może wydać się to dziwne, ale jako nastolatek miałem małą styczność z językiem polskim i przez to niezbyt duży zasób waszego słownictwa. Z czasem udało mi całkiem dobrze opanować polski.

    Wiele czeskich słów śmieszy Polaków, a niektóre wręcz bardzo.
    - Dla Czechów niektóre polskie słowa też są śmieszne. Dodatkowo w naszych językach istnieją słowa, które choć brzmią tak samo to jednak znaczą coś zupełnie innego. Moja warszawska babcia gdy przyjechała pierwszy raz do nas do Pragi i poszła do sklepu, to była zdziwiona, że na półkach do kupienia jest tylko ,,čerstvý chléb''. Tymczasem u nas oznacza to świeży chleb. Przekleństwa mamy podobne, ale polski wyraz ,,szukać'' oznacza w czeskim określenie stosunku seksualnego. I to dość wulgarnie. W Czechach więc niczego nie ,,szukajcie''!

    A słowacki mocno różni się od czeskiego? Dogadujecie się swobodnie ze sobą?
    - To już nie te czasy, gdy żyło się w jednym państwie i praktycznie wszyscy rozumieli się ze sobą. Kiedyś w naszej telewizji były słowackie bajki, ale nie uczono go w szkołach. Dziś dla dzieci w Czechach słowacki jest prawie tak samo trudny jak polski.

    Jaki jest sport narodowy Czechów?
    - Hokej. W piłce nożnej nie jesteśmy aż tak dobrzy jak w hokeja, gdzie należymy do światowej czołówki. To trochę dziwne, bo w Czechach, podobnie jak w wielu innych państwach na całym świecie najwięcej dzieciaków gra w piłkę. Hokej jest jednak u nas bardziej popularny niż futbol.

    Pod koniec czerwca przedstawiciele Zespołu Szkół im. Stanisława Mikołajczyka w Opatówku gościli w Pradze w tamtejszej szkole ogrodniczej. Byłeś jednym z inicjatorów tego spotkania.
    - Mam bardzo dobry kontakt z dyrektorem ZS Markiem Janiakiem i wójtem gminy Opatówek Sebastianem Wardęckim. Moja firma wystawia się na organizowanych w kwietniu przez nich targach ogrodniczych w Opatówku. Moja kuzynka chodziła do szkoły ogrodniczej w Pradze i stąd mam kontakty z tą placówką. Podczas targów w Opatówku wpadliśmy na pomysł z dyrektorem Janiakiem, że fajnie byłoby nawiązać współpracę z praskim ,,ogrodnikiem''. Z tego co wiem prażanie mają zawitać do Opatówka z rewizytą w listopadzie.

    Smakują ci polskie potrawy?
    - Przyznam, że nie przepadam za polską kuchnią. Polskie sosy są robione za bardzo na wodzie, czeskie sosy są za to bardziej gęste i mi smakują. Nie lubię też chłodników, które latem serwowane są na waszych stołach. Bardzo mi się podoba jednak to, że do wszystkich dań dodajecie surówki. W Polsce je się o wiele więcej zieleniny niż w Czechach. I to jest dobre.

    W wielu gospodach w Pradze częstowano mnie słynnymi olomouckimi tvarůžkami, których cuchnący zapach może przyprawić nawet największych wielbicieli czeskich kulinariów o mdłości.
    - Przyznaję, że za nimi nie przepadam. Są tak śmierdzące, że... (śmiech).  

    A lubisz polskie piwo?

    - Koledzy z Kalisza śmieją się ze mnie, że jak przyjeżdzam tutaj to zawsze przywożę im duży zapas czeskiego piwa, które zamawiają. Gdy jestem w Polsce to w sklepach i pubach kupuję jednak polskie piwo. W Czechach pije się więcej piwa niż w Polsce, a w gospodach podaje się zwykle do niego różne przekąski. Ciepłe jak topinky czyli grzanki albo zimne: utopence - grube parówki marynowane wcześniej w słoju w zalewie octowej z cebulą i papryką czy tlacenki - salcesony w marynacie z octu. W Czechach w przeliczeniu na mieszkańca przypada zresztą największe spożycie piwa na świecie. Ja piwo uwielbiam, jest więc czym się pochwalić (śmiech). Właśnie od niedawna zacząłem sprowadzać czeskie piwo do Polski. Piotr Jaworowski

    Komentarze

    Najczęściej odwiedzane

    The browser you use is not supported by this application, probably because it lacks some critical features.
    For a better experience, please consider using this application with a supported browser.