AKTUALNOŚCI
GALERIE
MIEJSCA I LUDZIE

NOWOŚĆ W IGRZYSKACH. Kaliszanie z olimpijskimi medalami we wspinaczce sportowej?

DATA: 5 sierpnia 2016 | AUTOR: Redakcja wkaliszu.pl
    Blokoblisko podczas zawodów wspinaczkowych, fot. Tomasz Skórzewski

    Dziesięciometrowa ściana wspinaczkowa w Antygrawitacji czy 100 problemów boulderowych w Blokoblisko - tu mogą ćwiczyć wspinanie sportowe przyszli olimpijczycy z Kalisza i okolic.

    Dziś rozpoczynają się Igrzyska Olimpijskie w Rio de Janeiro i przez ponad dwa tygodnie będziemy mogli śledzić poczynania zawodników z całego świata. Oczywiście ze szczególnym zainteresowaniem spoglądamy na reprezentację Polski, a największe emocje zafundują nam, kaliszanom - kaliszanie: kajakarka Marta Walczykiewicz, wioślarz Piotr Juszczak i pływaczka Alicja Tchórz.

    Nic w tym dziwnego. Są dla nas bliscy, bo tu (w Kaliszu) się urodzili, tak jak my - tu się wychowywali oraz jak niektórzy z nas - trenowali (przynajmniej do pewnego czasu). Zapewne są bardziej utalentowani od nas, ale nie samym talentem dochodzi się do formy olimpijskiej. Potrzeba też coś więcej niż chęci i to „coś więcej” jest też naszym wspólnym sukcesem.

    Miasto, w którym żyli i my żyjemy musiało dać im szansę swoje talenty rozwijać. Potrzeba do tego miejsca, potrzeba ludzi. Prawie wszystkie obecne dyscypliny olimpijskie można uprawiać w Kaliszu, nawet te do niedawna znane nam jedynie z telewizji jak golf, rugby czy squash.

    Kalisz pod wieloma względami można uznać za miasto niedotrzymujące kroku swoim sąsiadom, szczególnie tym większym, jak Wrocław, Poznań, czy Łódź. Mówi się o „kulinarnej pustyni”, co najlepiej obrazuje fakt, że wielu kaliszan jeździ „coś zjeść” do mniejszego o wiele Ostrowa. Największą turystyczną atrakcją jest półgodzinny kurs łódką i comiesięczna msza w sanktuarium św. Józefa. Jest miastem, którego włodarze odpowiedzialni za komunikację nie wiedzą co to kontrapas rowerowy, a dla osób niepełnosprawnych jest „torem przeszkód”. Można się na ten temat rozpisać, ale nie o to tym razem chodzi.

    Mało osób wie, że za cztery lata - na olimpiadzie w Tokio - wystartuje nowa dyscyplina zwana wspinaczką sportową. Jak grzyby po deszczu w wielu miastach Polski powstają obiekty umożliwiające amatorom uprawianie tego nowego sportu. W samym Wrocławiu w ciągu ostatnich 10 lat powstało siedem sztucznych ścian wspinaczkowych, które są odwiedzane przez setki mniejszych i większych miłośników wspinaczki. 

    Niewiele osób też wie, że Kalisz również posiada takie obiekty i to aż dwa. Aż dwa bo to statystycznie więcej niż przytoczony Wrocław licząc na liczbę mieszkańców. I do tego są całkiem dobrze rozwinięte i mógłby ich nam pozazdrościć Wrocław jeszcze parę lat temu, a nasz inny sąsiad, Łódź nie posiada niczego znacznie lepszego do dzisiaj. Blokoblisko - naprawdę bardzo duże miejsce w swojej klasie, skonstruowane do uprawiania i trenowania krótkich dróg (zwanych „problemami”) na niewielkich wysokościach na których wzmacniamy naszą siłę i udoskonalamy technikę. Problemów jest ponad 100 i właściciele starają się je nam, amatorom wspinaczki, modyfikować co jakiś czas byśmy nie popadli w nudę i mogli cieszyć się sportem na coraz wyższych poziomach. Z kolei Antygrawitacja jest sztuczną dziesięciometrową ścianką, gdzie można się wspinać prowadząc trasy z własnym ubezpieczeniem, identycznie jak to się robi w naturalnych skałach najbliżej położonych gdzieś w górach dwieście kilometrów od Kalisza.

     

     

    Miło jest czasem należeć do awangardy. Świat już wie, co to wspinaczka sportowa. Pokazuje to właśnie zaliczenie jej do dyscypliny olimpijskiej. Parę lat temu ruszyła moda na ten nowy sport w Polsce. Niektóre miasta podjęły rzuconą rękawicę, niektóre doczłapią się do tego za wiele lat. Kalisz nie jest w tyle. Nawet jeśli nie uprawiamy tego sportu, nie jesteśmy trenerami, nie my założyliśmy te kluby, to jednak wypłynęło to jakoś z nas jako ogółu - mamy to i można się cieszyć, że jesteśmy na przedzie a przecież wiele innych, większych miast nie ma (a mieć i tak będzie musiało bo potrzeba już kroczy i zdobywa coraz nowe tereny).

    Cztery lata do następnej olimpiady, może wystartuje ktoś z Kalisza? A jeśli nawet nie, to cieszy, że oglądając zawody będziemy już wiedzieli czym jest wspinanie i będziemy mieć świadomość, że powspinać możemy się „tuż za rogiem”, nawet jeśli wybierzemy piwo przed telewizorem.

     

    Stanisław Paluch

    Komentarze

    Najczęściej odwiedzane

    The browser you use is not supported by this application, probably because it lacks some critical features.
    For a better experience, please consider using this application with a supported browser.