AKTUALNOŚCI
GALERIE
MIEJSCA I LUDZIE

SIATKÓWKA. Karpatki lepsze od Calisii.

DATA: 21 listopada 2016 | AUTOR: Redakcja wkaliszu.pl
    Siatkarki Calisii przegrały z zespołem z Krosna. Fot. Karina Zachara.

    Siatkarki MKS Calisia Kalisz po pięciosetowym meczu przegrały zespołem Krosno Glass Karpaty 2:3.

    Pierwsza odsłona spotkania nie wyglądała najgorzej. Wygrany do 20 set, choć siatkarki Calisii zdążyły nas już przyzwyczaić do zdecydowanie lepszej gry, nie wróżył bynajmniej tego co miało nastąpić później. W kolejnych partiach pojawiły się jednak prawdziwe problemy.  Drugiego seta zdecydowanie lepiej zaczęły przyjezdne, dość szybko wychodząc na trzypunktowe prowadzenie (1:4) i w miarę upływu czasu konsekwentnie je powiększając. W połowie seta prowadziły już siedmioma punktami (6:13). Wprawdzie w końcówce kaliszanki zdołały zbliżyć się do rywalek, ale to Karpatki ostatecznie wygrały tę partię do 23. Wydawało się, że nieco urażone i podrażnione porażką gospodynie, zrewanżują się w trzecim secie. Takie wrażenie można było odnieść obserwując początek tej partii meczu i wynik 10:4 jaki w krótkim czasie pojawił się na tablicy. Niestety radość Calisii nie trwała długo, bo ambitnie walczące tego dnia rywalki, równie szybko doprowadziły do wyrównania 11:11 i już do końca seta trzymały się bardzo blisko. Ostatecznie, w grze na przewagi, ponownie okazały się lepsze zwyciężając trzeciego seta (26:28)

    Podopieczne Daniela Przybylskiego i Marty Kuehn-Jarek nie składały jednak broni. Nadzieja wróciła w czwartej partii spotkania. Wprawdzie gra była bardzo wyrównana i toczyła się niemal punkt za punkt, ale ostatecznie, w końcówce lepsze okazały się kaliszanki, wygrywając tę część meczu 26:24. O losach meczu musiał zatem rozstrzygnąć tie-break. A ten rozpoczął się zgodnie z założeniami siatkarek MKS-u, tyle że później zawodniczki z Krosna z łatwością je pokrzyżowały. Prowadzenie kaliszanek  3:1 szybko stopniało.  Po kilku minutach było 3:3 i już do końca Karpatki utrzymywały bezpieczną przewagę i to one ostatecznie cieszyły się z wygranej,  odnosząc w Kaliszu pierwszy w tym sezonie sukces.

    - Wiem na co stać Karpaty. Grają tam zawodniczki nawet ekstraklasowe. To było kwestią czasu, kiedy dziewczyny się odbudują. Jest mi przykro i jestem zawiedziona. I mówię tu o całej drużynie. Zagrałyśmy fatalnie, bez charakteru. Szkoda, że ten mecz przełamania Karpat nastąpił właśnie z nami,  w naszej hali. Jest to i zaskoczenie i trochę wstyd - mówiła tuż po meczu Hanna Łukasiewicz, kapitan MKS Calisii Kalisz. - W każdym meczu, każda z nas musi dołożyć swoją cegiełkę, a tutaj tego zabrakło. W momencie kiedy jedna czy dwie zawodniczki miały gorszy moment, to reszta nie pomagała i na to jestem najbardziej zła.

    Gdybyśmy nie popełnili tylu własnych, niewymuszonych błędów, to wynik byłby odmienny. Przy takiej ilości błędów, musimy się cieszyć, że zdobyliśmy przynajmniej ten jeden punkt. To co pokazaliśmy dziś na boisku to z jednej strony wola walki i serce, a z drugiej brak koncentracji i przestoje. A jeśli przegrywa się wszystkie sety praktycznie różnicą dwóch punktów, na przewagi, to decydują tylko i wyłącznie własne błędy. Dziś było zdecydowanie za dużo – podsumował Daniel Przybylski, trener Calisii.

    Dla kaliszanek była to trzecia z rzędu ligowa poraża. Po dziewięciu kolejkach zajmują ósme miejsce w tabeli I ligi. Z pozycją wiceliderek pożegnały się jak na razie siatkarki Jokera Świecie, przegrywając w minioną sobotę na wyjeździe z AZS Gliwice. Niepodzielnie w rozgrywkach dominują zawodniczki Wisły Warszawa. W najbliższą sobotę siatkarki MKS-u zmierzą się w Policach z tamtejszym Chemikiem.

    Karina Zachara

    Komentarze

    Najczęściej odwiedzane

    The browser you use is not supported by this application, probably because it lacks some critical features.
    For a better experience, please consider using this application with a supported browser.