AKTUALNOŚCI
GALERIE
MIEJSCA I LUDZIE

ZWYCZAJE. Żur, ziemniaki i śledzie na Wielki Post

DATA: 2 marca 2017 | AUTOR: Redakcja wkaliszu.pl

    - Tradycyjna wieś polska ściśle przestrzegała rygorów Wielkiego Postu. Wyrzekano się mięsa, tłuszczu zwierzęcego, nabiału i ograniczano także ilość spożywanego jedzenia - pisze Wojciech Zjawiony, Kierownik Działu Etnografii w Muzeum Okręgowym Ziemi Kaliskiej.

    W okresie Wielkiego Postu główne pożywienie ludności wiejskiej stanowiły żur, gorzka kawa, chleb, olej, cebula i śledzie oraz ziemniaki i kapusta. W kaliskich wsiach, podobnie jak w całej Wielkopolsce, gospodynie bardzo surowo przestrzegały zachowania postu i wzorem swych matek wypalały lub szorowały gorącym popiołem naczynie, w którym zarabiano żur, by z tłuszczu nic nie zostało. Mleko zlewały do stągwi kapuścianej, robiono tylko ser, bowiem w okresie postu nie pito mleka. Odbywało się to w Środę Popielcową, po czym można było przystąpić do przygotowania postnego jadła. Gospodynie zarabiały żur śpiewając przy tym półgłosem pieśni obrzędowe, jak zanotowano we wsiach Pawłówek, Dzierzbinie, Woli Droszewskiej czy we Franklinowie koło Ostrowa. Czasami śpiewano, kiedy po zabawie ostatkowej wynoszono garnek z żurem, którego każdy musiał spróbować. Rzadko spotykane i szczątkowe formy pieśni świadczą o dawnym już zaniku popielcowego zwyczaju. 
    Natomiast, na wsi, z surowego przestrzegania postu zaczęto rezygnować już niemal przed wiekiem. Półpoście w tradycyjnym roku obrzędowym należy już do zwyczajów wiosennych. Przypada ono na moment zrównania wiosennego dnia z nocą i zarazem na czwartą niedzielę Wielkiego Postu. W tym okresie praktykowano, powszechnie do lat 60-tych XX w., a sporadycznie jeszcze i do dziś, na wsiach kaliskich zwyczaj wybijania żuru lub wybijania postu. Tam, gdzie w domu były młode dziewczęta na wydaniu, chłopcy smarowali drzwi i okna popiołem, gliną, wapnem, a nie lubianym często i łajnem, na znak że minęło pół postu. Starano się to robić niepostrzeżenie, w nocy bądź nad ranem.
    Z połową postu wiązało się też w Wielkopolsce obrzędowe wypłaszanie zimy i obrzędowe sprowadzanie wiosny. Zima w tutejszych gwarach ludowych nosiła nazwę śmierci, śmieciuchy, marzanny, mareny. Zwyczaj ten zachował się w niektórych rejonach Wielkopolski jeszcze do lat 60-tych XX w., jednak w Kaliskiem musiał zaniknąć dawno temu. Brak o nim informacji w starszej literaturze etnograficznej oraz w badaniach terenowych. Jedynie w jednej publikacji odnajdujemy informacje, że we wsi Dobrzec pod Kaliszem, w okresie półpostu, topiono słomianą kukłę zwaną Judaszem, nie widnieje jednak data praktykowania tego zwyczaju. Może to być przykładem próby zastąpienia przez kościół pogańskich wątków topienia zimy nową treścią o charakterze religijnym. Znany zwyczaj „topienia marzanny” powrócił stosunkowo niedawno i ma charakter czysto zabawowy, organizowany przede wszystkim ku radości młodszej gawiedzi. 
    Wojciech Zjawiony

    Komentarze

    Najczęściej odwiedzane

    The browser you use is not supported by this application, probably because it lacks some critical features.
    For a better experience, please consider using this application with a supported browser.