AKTUALNOŚCI
GALERIE
MIEJSCA I LUDZIE

PIŁKA RĘCZNA. Vive drugi raz za mocne. Orlen w Arenie

DATA: 23 października 2017 | AUTOR: Redakcja wkaliszu.pl
    Vive Kielce po raz drugi pokonało MKS Kalisz. Fot. Karina Zachara.

    Bez niespodzianki zakończył się rozegrany awansem mecz w Superlidze piłkarzy ręcznych Vive Kielce z MKS-em Kalisz.

    To spotkanie pierwotnie miało odbyć się w drugiej rundzie ekstraklasowych rozgrywek, ale na prośbę kieleckiej ekipy przełożone zostało na miniony piątek. MKS starał się, ale to nie wystarczyło na podjęcie równorzędnej walki z faworytem całych rozgrywek. Kaliszanie tylko na początku spotkania remisowali 2:2. Później nastąpił słabszy okres gry MKS-u. Efekt był taki, że po 14 min. tracili do rywali już siedem bramek (było 10:3 dla Vive). W tym fragmencie gry najdotkliwiej dał się we znaki przyjezdnym Manuel Strlek. Chorwacki skrzydłowy był bezbłędny i aż sześciokrotnie pokonał Edina Tatara. Później jednak w grze kielczan coś się zacięło, a przyjezdni nie omieszkali tego wykorzystać. W 22. min. zmniejszając przewagę rywali do zaledwie trzech trafień (10:7). Sławomir Szmal bezradnie rozkładał ręce wówczas po atakach skutecznych atakach Dzianisa Krytskiego i Kiryła Kniaziewa. - Pierwsze 10 minut było bardzo bojaźliwe z naszej strony - mówi Paweł Rusek, trener MKS-u Kalisz. - Brakowało ataku wiążącego, prostopadłego, nie potrafiliśmy wrócić w odpowiednich momentach. Zabrakło wszystkiego na co zwracam uwagę przed wyjściem z szatni. Natomiast później uwierzyliśmy, że z Kielcami też można pograć, akcje zaczęły nam się wiązać, a z tego padały bramki.

    Jednorazowy zryw to jednak za mało, żeby nawiązać walkę z mistrzem Polski. Pod koniec pierwszej połowy Vive uprządkowało grę i na przerwę schodziło prowadząc 17:10. W drugiej połowie, w 40. minucie było jeszcze 23:17 dla kieleckiej drużyny, a w ciągu zaledwie dwóch minut bramki zdobyło kaliskie trio: Galewski, Czerwiński i Bożek. Był to jednak ostatni moment, w którym Vive pozwoliło kaliszanom na nieco więcej swobody. Gospodarze zaczęli szybciej grać i ostatecznie wygrali różnicą 16 bramek (37:21). Podobną przewagę z MKS-em mieli podczas meczu w Arenie.

    Miniony tydzień był dla kaliskiej siódemki istnym maratonem. Podopieczni Pawła Ruska rozegrali aż trzy spotkania. Po sobotnim, wygranym starciu u siebie ze Spójnią Gdynia, dwa kolejne na wyjeździe z Górnikiem Zabrze i PGE Vive Kielce zakończyły się porażkami.

    Teraz kaliszanie nieco odpoczną od ligowej rywalizacji. Na parkiet powrócą w roli gospodarzy spotkania z kolejnym arcytrudnym rywalem, Orlen Wisłą Płock. To spotkanie odbędzie się w środę, 8 listopada w Arenie.

    (jav, kz)

    PGE Vive Kielce - MKS Kalisz 37:21 (17:10)
    Kary: Vive - 4. min, MKS - 12 min. Rzuty karne: Vive 3/3, MKS 2/3
    Vive: Szmal, Wałach - Strlek 8, Lijewski 6, Jurecki 5, Dujszebajew 4, Bis 3, Janc 3, Mamić 3, Djukić 2, Jachlewski 1, Kus 1, Zorman 1, Aguinagalde, Jurkiewicz.

    MKS: Tatar, Jarosz - Kniaziew 5, Bożek 3, Czerwiński 3, Krytski 3, Galewski 2, Adamczak 1, Drej 1, Grozdek 1, Klopsteg 1, Wojdak 1, Kobusiński, Kwiatkowski, Misiejuk.

    Komentarze

    Najczęściej odwiedzane

    The browser you use is not supported by this application, probably because it lacks some critical features.
    For a better experience, please consider using this application with a supported browser.