AKTUALNOŚCI
GALERIE
MIEJSCA I LUDZIE

PIŁKA RĘCZNA. Zmiennicy w akcji. Rekord w Arenie!

DATA: 29 stycznia 2018 | AUTOR: Redakcja wkaliszu.pl
    Energa MKS jest w tym sezonie niepokonana w ekstraklasie. W akcji podczas meczu z Piotrkowianinem Artur Bożek. Fot. Kuba Ciesielski.

    Trzeci mecz i trzecia wygrana - to tegoroczny dorobek piłkarzy ręcznych Energi MKS Kalisz w PGNiG Superlidze.

    Kaliszanie w tym roku grają jak z nut. Pokonali wcześniej Zagłębie Lubin i Stal Mielec, a w niedzielę ograli u siebie Piotrkowianina Piotrków. W meczu z ekipą z Piotrkowa walnie do zwycięstwa przyczynili się zawodnicy rezerwowi, a szkoleniowiec MKS-u Paweł Rusek wykazał się przysłowiowym nosem trenerskim. W pierwszej połowie MKS wprawdzie prowadził 7:4, ale potem przeważali goście, którzy do przerwy prowadzili nawet jedną bramką 13:12. Początek drugiej części gry również był mało optymistyczny dla kaliskiej drużyny, gdyż najpierw Edina Tatara pokonał rozgrywający MKS-u Filip Surosz, a w ataku kaliszanie pudłowali. Dobre zmiany w drugiej połowie dali jednak Artur Bożek i Łukasz Zakreta. Bożek zastąpił na parkiecie etatowego strzelca MKS-u Kiryła Kniaziewa, który zagrał z Piotrkowianinem mimo kontuzji stopy. Zakreta świetnie spisywał się w bramce gospodarzy. MKS w 36. minucie doprowadził do remisu 14:14, a kilka minut później objął prowadzenie 17:15. Goście jednak się nie poddali i trwała zacięta walka na parkiecie. W ostatnich dziesięciu minutach meczu emocje sięgnęły zenitu. Ich bohaterem stał się Zakreta, który w końcówce obronił cztery rzuty przeciwników, a jego koledzy z zespołu nie mylili się wówczas w ataku. W efekcie MKS wyszedł na kilkubramkowe prowadzenie i nie oddał już do końca spotkania. Gospodarze wygrali z Piotrkowianinem 25:22 i mają w tym roku na swoim koncie komplet, trzech zwycięstw. - Z trzech ligowych meczów, jakie graliśmy w tym roku, ten był najtrudniejszy - powiedział po spotkaniu trener Paweł Rusek. - Popełniliśmy dużo błędów, szczególnie technicznych, słabo też momentami graliśmy w ataku pozycyjnym, ale najważniejsze, że wygraliśmy.

    Zwycięzców się jednak nie sądzi. MKS udowodnił, że jest bardzo zgranym zespołem, a o wygranej decyduje nie tylko postawa podstawowych zawodników, ale też dobra dyspozycja zmienników. To cieszy, gdyż doczekaliśmy się walecznej, głodnej zwycięstw w Superlidze ekipy. Kaliszanie mają ich już osiem na swoim koncie, podczas gdy niektórzy ,,eksperci'' przed sezonem typowali, że MKS jako beniaminek wygra w tym sezonie w ekstraklasie najwyżej trzy, cztery mecze. Naszych szczypiornistów uskrzydla też wspaniała kaliska publiczność, która dopinguje ich w Arenie. Niedzielny mecz z Piotrkowianinem oglądało 2.800 widzów. To rekordowa liczba widzów w tym sezonie w kaliskim obiekcie i jedna z największych frekwencji na meczach PGNiG Superligi w tym sezonie. - Graliśmy u siebie, przed wspaniałą publicznością, więc nie można było tego meczu nie wygrać - skomentował skromnie trener Rusek. 

    Niedzielna wygrana z Piotrkowianinem pozwoliła Enerdze awansować na czwarte miejsce w tabeli grupy pomarańczowej, a więc na takie, które daje możliwość gry w barażu o play-off (grają w nim zespoły, które zajmą 4 i 5 miejsce w obu grupach). MKS ma 28 punktów, ale gonią go jeszcze trzy ekipy. Na piątym miejscu jest Piotrkowianin z 26 pkt, a dwa kolejne miejsca zajmują: 6. Stal Mielec - 26 pkt. i 7. Wybrzeże Gdańsk - 25 pkt. 

    W najbliższą sobotę kaliszanie grają na wyjeździe z Meblami Wójcik Elbląg, a 10 lutego czeka ich kolejne spotkanie z zespołem z grupy pomarańczowej - Wybrzeżem Gdańsk. To spotkanie odbędzie się w hali Arena a stawką jego będą cztery punkty do zdobycia. 

    (jav)

    Komentarze

    Najczęściej odwiedzane

    The browser you use is not supported by this application, probably because it lacks some critical features.
    For a better experience, please consider using this application with a supported browser.