AKTUALNOŚCI
GALERIE
MIEJSCA I LUDZIE

AKCJA. Pomoc dla sierot i ubogich na Ukrainie

DATA: 28 listopada 2018 | AUTOR: Redakcja wkaliszu.pl
    Dary dla potrzebujących osób na wschodniej Ukrainie zawieźli wolontariusze Fundacji PORT i kaliszanie. Fot. Fundacja PORT.

    Kilka tysięcy sierot i półsierot to ofiary toczącej się od blisko 5 lat wojny we wschodniej Ukrainie. Obecnie konflikt za naszą wschodnią granicą zaostrza się. W akcję pomocy potrzebującym włączyła się Fundacja Dzieło Miłosierdzia Bożego PORT z Odolanowa oraz kaliszanie.

    W pomoc sierotom oraz ubogim, wielodzietnym rodzinom zaangażowali się Ojcowie Kapucyni wspólnie z Fundacją Dzieło Miłosierdzia Bożego PORT z Odolanowa. Pomagają oni sierotom oraz ubogim, wielodzietnym rodzinom we wschodniej Ukrainie. Zakonnicy wydają obiady dla około 50 bezdomnych oraz prowadzą ,,klub malucha''. Fundacja PORT zawiozła już 10 ton darów na Ukrainę. Podczas jesiennej podróży na wschodnie tereny Ukrainy pracownikom fundacji towarzyszli kaliszanie. Zawieźli dary oraz wysłuchali przejmujących historii ludzi żyjących w biedzie. - Tutejszy przemysł ciężki podupadł a ludzie stracili źródło utrzymania - opowiada ojciec Adam Wróbel, proboszcz parafii św. Mikołaja w Kamieńcu (dawny Dnieprodzierżyńsk) i zastępca kustosza Kapucynów w Ukrainie oraz w Rosji. - Sytuacja wielu rodzin stała się dramatyczna. Dziękujemy Fundacji PORT, która od kilku lat wspiera wielodzietne rodziny w naszej parafii.

    Wolontariusze Fundacji PORT dostarczyli potrzebującym rodzinom w okolicach Dniepru (dawny Dniepropietrowsk od komunistycznego działacza Grygorija Pietrowskiego) odzież, żywność, zabawki, artykuły chemiczne oraz wózki inwalidzkie i leki. Fundacja przekazuje też wsparcie finansowe wielodzietnym rodzinom, które znalazły się w trudnej sytuacji. Przywożą dary dla tych rodzin, m.in. dla rodziny Żydkowów, która składa się z 12 osób. Olga i Jegor mają dziesięcioro dzieci: siedem dziewczynek i trzech chłopców w wieku od sześciu do 18 lat. Wszyscy mieszkają w trzyizbowym domku, na obrzeżach Kamieńca. Młodsze dzieci śpią na piętrowych łóżkach, które zajmują prawie cały jeden pokój. W drugim śpią starsze dziewczynki. Najmłodsze dzieci śpią w trzecim pokoju z rodzicami. Jedynym żywicielem rodziny jest ojciec Jegor Żydkow, który pracuje jako muzyk w miejscowym teatrze. Zarabia 4.500 hrywien. Do tego zasiłki na dzieci ok. 6.500 hrywien. Razem 11 tys. hrywien, czyli niecałe 1600 zł. Na jednego członka rodziny Żydkowów wypada więc po jedno euro dziennie. Bez pomocy kościoła, ojców Kapucynów i takich sponsorów jak Fundacja PORT, rodzina Żydkowów nie dałaby sobie rady. - Tak skrajną biedę jak tutaj we wschodniej Ukrainie, trudno spotkać gdzie indziej w Europie - przyznaje Mateusz Jagolicz, prezes Fundacji PORT. - Podobnie jest trochę w Rwandzie, gdzie również pomagamy ubogim rodzinom. Może w Ukrainie jest więcej wyposażenia domu: kuchnie, jakiś stary sprzęt, meble. Każdy ma raczej swoje łóżko, ale za to w Afryce ludzie nie mają problemów z ogrzewaniem domów. A tutaj to zimą bardzo poważny problem.

    Wowa Stepanenko z żoną Ludą wychowują czwórkę dzieci. Wowa pracuje jako inżynier w zakładzie chemicznym w Dnieprze (dawny Dniepropietrowsk). Wcześniej pracował w dziale badawczym, ale z powodów trudności finansowych zakład zwolnił połowę osób. Wowa trafił na produkcję, gdzie zarabia grosze. Oboje z żoną, by utrzymać dom, muszą jakoś dorabiać. - Żona ostatnio sprzedała wydziergane na drutach czapki ze sprutego, starego swetra. Kupiła za to dwa filety z kurczaka. Zmieliła je z bardzo dużą ilością chleba i zrobiła z tego kotlety. Jedliśmy przez tydzień - mówi Wowa.

    Niepełnosprawny, 18-letni Jura mieszka ze starszymi rodzicami na siódmym piętrze bloku w Dnieprze. To zaledwie 150 km od strefy działań wojennych w Donbasie. Winda w sypiącym się postsowieckim bloku nie działa od czterech lat a Jura nie może wychodzić z domu. Wolontariusze z trudem wnieśli na 7 piętro skrzynki konserw, worki z żywnością i odzieżą. - Wielu ludzi żyje tutaj bardzo biednie - skarży się Tatiana Wialkina. - Mamy razem z mężem 3 tys. hrywien emerytury, a czynsz za dwupokojowe mieszkanie to 3,5 tys. hrywien. Ludzi nie stać często na podstawowe potrzeby, lekarstwa. Ja potrzebuję zastrzyków z insuliny, ale nie mam pieniędzy na ich wykupienie i musiałam je odstawić.

    Potrzebującym w Kamieńcu pomagają zakonnicy. Ojcowie Kapucyni uruchomili przy kościele w Kamieńcu stołówkę dla bezdomnych. Korzysta z niej ok. 50 osób. - Dostają codziennie gorącą zupę i chleb - mówi ojciec Adam. Ciepły posiłek może otrzymać każdy bezdomny, ubogi czy głodny. Bez względu na narodowość czy wyznanie. Korzystają z tego m.in. uchodźcy z Donbasu, których wojna ,,wyrzuciła'' z domów. Ubogim pomaga Fundacja PORT, która wspiera nie tylko biednych Polaków z parafii katolickiej. Wspiera także miejscowy Caritas grekokatolicki oraz ubogich prawosławnych, w tym Ukraińców, Rosjan i Żydów. - Nasza pomoc dociera głównie do biednych, wielodzietnych rodzin. Dostarczyliśmy już blisko 10 ton darów na Ukrainę - mówi prezes Fundacji PORT. - Przekazując dary nie zwracamy uwagi na wyznanie czy narodowość. Dla nas liczy się potrzebujący człowiek.

    (nel)

    Komentarze

    Najczęściej odwiedzane

    The browser you use is not supported by this application, probably because it lacks some critical features.
    For a better experience, please consider using this application with a supported browser.