AKTUALNOŚCI
GALERIE
MIEJSCA I LUDZIE

PASJE. Golden Dorado z boliwijskich rzek

DATA: 25 września 2019 | AUTOR: Redakcja wkaliszu.pl
    Kaliszanin Maciej Garbowicz w otoczeniu boliwijskich Indian i z Golden Dorado. Fot. uczestnicy wyprawy, Maciej Garbowicz.

    Maciej Garbowicz, kaliski architekt FB Antczak, zapalony wędkarz łowił ryby w górskich rzekach Boliwii w Ameryce Południowej.

    To kolejna wyprawa kaliskiego architekta i podróżnika. Wcześniej łowił ryby w wodach Egiptu, na Kamczatce, Syberii, Nepalu oraz w wielu europejskich i polskich rzekach. - Tym razem wspólnie z moimi przyjaciółmi postanowiliśmy wybrać się do Ameryki Południowej do Boliwii - opowiada kaliski wędkarz. - W skład wyprawy, która rozpoczęła się pod koniec sierpnia weszło pięć osób. Czterej z nich to moi przyjaciele zapaleni wędkarze, z którymi wcześniej byłem już na innych wyprawach. Do Boliwii udaliśmy się by złowić Golden Dorado, które pływają i żerują w górskich, boliwijskich rzekach. Podróżnicy z Warszawy polecieli najpierw do Londynu, a stamtąd udali się samolotem do stolicy Boliwii La Paz, która położona jest na wysokości ponad 4 tys. metrów n.p.m. - Do La Paz, które jest nieformalną stolicą Boliwii przylecieliśmy w godzinach wieczorych - relacjonuje Maciej Garbowicz. - W tym górskim klimacie jest mało tlenu i ciężko nam się oddychało. Miasto w nocy nie zrobiło na nas dobrego wrażenia. Było zimno i chłodno a na ulicach niebezpiecznie. Dodatkowo w hotelu, w którym zatrzymaliśmy się nie było windy. W takich warunkach wniesienie plecaków ze sprzętem na drugie i trzecie piętro powodowało zadyszkę.

    Żurek w dżungli
    Po przespaniu nocy podróżnicy wylecieli samolotem do mniejszego boliwijskiego miasta Rurrenabaque, które jest oddalone od La Paz o 500 kilometrów i leży w Amazonii. Po godzinnym locie przez Andy wylądowali na małym lotnisku w tej miejscowości. - W Rurrenabaque dzieje się akcja nakręconego w 2017 roku filmu ,,Dżungla’’ - twierdzi podróżnik. - W mieście czekał już na nas przewodnik, który pochodzi z Polski. Po spotkaniu z nim udaliśmy się na spoczynek a następnego dnia miejscowi Indianie naszykowali łódki i popłynęliśmy z nimi trzema łodziami peke-peke w górę rzeki Beni. To rzeka, która wypływa z Andów i jest porównywalna do naszej Wisły. Potem skierowaliśmy się w stronę innej, mniejszej rzeki i popłynęliśmy także w jej górę.

    Śmiałkowie następnie dotarli do rzeki, którą miejscowi nazywają Rio Dorado. - Ta rzeka płynie przez boliwijski park narodowy, który położony jest w dużej mierze w dżungli i musieliśmy mieć zezwolenie, żeby przemieszczać się w nim - zaznacza Garbowicz. - Łowiliśmy w tej rzece, a spaliśmy w namiotach na jej brzegach. Rano była pobudka. Następnie Indianie przygotowywali śniadanie: pieczywo, suszone wędliny czy placki z mąki oraz ryby. Potem płynęliśmy na łowiska. Z racji tego, że nasz przewodnik był Polakiem to raz poczęstowano nas nawet...żurkiem!
     Przemieszczając się po Rio Dorado, w poszukiwaniu dobrych łowisk, podróżnicy płynęli przez kilka dni w górę rzeki. Rzeka z nizinnej powoli przerodziła się w górską. W wodzie pojawiły się kamienie i głazy, a nurt stał się rwący. W końcu wędkarze dotarli do górskiego kanionu, który zakończony był wodospadem. Tam porzucili łodzie, przerzucili się na dmuchane kajaki i popłynęli jeszcze w górę rzeki.

    Na obrzeżach kanionu rozbili obóz. - Pierwszego dnia mieliśmy pecha, bo mocno padało a rzeka zmąciła się i miała kolor kawy z mlekiem - opowiada Garbowicz. - Nie łowiliśmy wtedy i zaczekaliśmy na lepszą pogodę. Gdy ona przyszła wówczas podzieliliśmy się na dwie grupy. Ewentualne wywrotki do rzeki nie były mocno uciążliwe, gdyż woda była ciepła. Trzeba było jednak uważać na nogi, gdyż w rzece było sporo kamieni i można było łatwo się zranić.

    Drapieżne złote ryby

    Celem wyprawy był połów Golden Dorado zwanej przez wędkarzy - złotą rybą. Według miejscowej ludności bóg słońca zesłał na ziemię tę rybę, by chroniła ona wody i obok anakondy była bóstwem rzeki. - Golden Dorado to duże ryby, które dorastają do 30 kilogramów. My złowiliśmy takie powyżej 10 kilogramów. To są ryby, które żyją w górskich rzekach po wschodniej stronie Andów. Ta ryba uwielbia głazowiska i ciepłą wodę. Golden Dorado to drapieżniki, które żywią się innymi rybami i są na szczycie łańcucha pokarmowego w boliwijskich rzekach. Gdy w kilka sztuk napadają na inną rybę to woda podczas ich ataku dosłownie ,,gotuje się’’  - twierdzi kaliszanin.

    Oprócz Golden Dorado podróżnicy metodą ,,no kill’’ (po złowieniu żywa ryba była wypuszczana z powrotem do wody) złowili jeszcze mniejsze od dorado, jatorany oraz sumy. - Podczas naszej wyprawy oglądaliśmy na żywo też tapiry, kajmany, płaszczki słodkowodne, które mają bardzo jadowite kolce. Widzieliśmy mnósto owadów, w tym latające świetliki, wydające rechot siedzące na drzewach żaby czy lecące po 20 sztuk w stadach papugi ary - mówi podróżnik. - W parku narodowym, w którym przebywaliśmy żyje ponad tysiąc gatunków ptaków i ponad 12 tys. gatunków roślin. To miejsce tak fascynuje bo posiada wielką bioróżnorodność

    Na randkę na kurczaka z rożna
    Uczestnicy wyprawy mieli okazję spróbować lokalnej kuchni. - Na targu można kupić pyszne owoce. Popularne są też kukurydza i ryż. Co ciekawe, gdy chłopak zaprasza dziewczynę na randkę to zamawia kurczaka z różna z piwem, które jest tam bardzo drogie - opowiada Garbowicz. - Miejscowym energizerem są liście koki, które żują nawet kierowcy czy pracujący w nocy taksówkarze. To wzmaga koncentrację, usuwa zmęczenie i powoduje, że nie ma się pragnienia.
     Z Boliwii podróżnicy udali się do Peru, gdzie objerzeli dawną stolicę państwa Inków Cuzco oraz weszli na najlepiej zachowane miasto tych dawnych Indian, Machu Picchu.

    - Nasza wyprawa trwała w sumie dwa tygodnie. To był bardzo udany wyjazd. Oprócz udanych połowów poznaliśmy też zwyczaje miejscowych Indian Tsimane, którzy są zapalonymi wędkarzami i czerpali radość z tego, że mogli towarzyszyć nam w naszej wyprawie na Golden Dorado - kończy kaliski podróżnik.            

                                                                               Piotr JAWOROWSKI

    Komentarze

    Najczęściej odwiedzane

    The browser you use is not supported by this application, probably because it lacks some critical features.
    For a better experience, please consider using this application with a supported browser.