AKTUALNOŚCI
GALERIE
MIEJSCA I LUDZIE

WIOSENNE ZWYCZAJE. Śmieciucha, gaik-maik i koniec żuru

DATA: 21 marca 2018 | AUTOR: Redakcja wkaliszu.pl
    Dziś topienie marzanny ma charakter zabawowy i organizowane jest dla najmłodszych. Fot: bajapatataja.pl

    - Półpoście w tradycyjnym roku obrzędowym należy do zwyczajów wiosennych. Przypada ono na moment zrównania wiosennego dnia z nocą i zarazem na czwartą niedzielę Wielkiego Postu. W Wielkopolsce wiązało się to z obrzędowym wypłaszaniem zimy. Zima w tutejszych gwarach ludowych nosiła nazwę śmierci, śmieciuchy, marzanny, mareny - pisze kierownik Działu Etnografii w Muzeum Okręgowym Ziemi Kaliskiej, Wojciech Zjawiony

    Kukła zwana Judaszem

    W tym okresie praktykowano także, powszechnie do lat 60-tych XX wieku, a sporadycznie jeszcze i do dziś, na wsiach kaliskich zwyczaj wybijania żuru lub wybijania postu. Tam, gdzie w domu były młode dziewczęta na wydaniu, chłopcy smarowali drzwi i okna popiołem, gliną, wapnem, a nie lubianym często i łajnem, na znak że minęło pół postu. Starano się to robić niepostrzeżenie, w nocy bądź nad ranem. Z połową postu wiązało się też w Wielkopolsce obrzędowe wypłaszanie zimy. Zima w tutejszych gwarach ludowych nosiła nazwę śmierci, śmieciuchy, marzanny, mareny. Zwyczaj ten zachował się w niektórych rejonach Wielkopolski jeszcze do lat 60-tych XX w., jednak w Kaliskiem musiał zaniknąć dawno temu. Brak o nim informacji w starszej literaturze etnograficznej oraz w badaniach terenowych. Jedynie w jednej publikacji odnajdujemy informacje, że we wsi Dobrzec pod Kaliszem, w okresie półpostu, topiono słomianą kukłę zwaną Judaszem. Może to być przykładem próby zastąpienia przez kościół pogańskich wątków topienia zimy nową treścią o charakterze religijnym. Znany zwyczaj „topienia marzanny” powrócił stosunkowo niedawno i ma charakter czysto zabawowy, organizowany przede wszystkim ku radości młodszej gawiedzi. 


    Zielony gaik w zagrodzie

    Na czas półpościa przypadał również tradycyjny obrzęd nowego latka czyli ,,gaika'' lub ,,gaika-maika''. Kiedy wypędzono zimę należało obrzędowo wprowadzić, do gospodarstw domowych, wiosnę w postaci zielonej gałęzi lub drzewka. Była to mała choinka ustrojona we wstążki, świecidełka oraz kolorowe papierki przeplatane słomką. Z tak udekorowanym gaikiem, śpiewając odpowiednie pieśni obrzędowe, chodziły kilkuosobowe grupki dziewcząt, zaglądając do każdej zagrody. Pieśni w swojej treści ukazywały elementy rolnicze zwyczaju i jego magię wegetacyjną, wynikającą z chęci zapewnienia sobie życzliwości sił przyrody i obfitych plonów. Jeszcze w XIX w. wiosenny obrzęd gaikowy był żywy i kultywowany. W badaniach terenowych z połowy XX w. nie uzyskano informacji na temat tego obrzędu. Informatorzy pytani o gaik kojarzyli go przede wszystkim z obrzędem weselnym. Świadczy to o dawnym już zaniku obrzędu dorocznego związanego z wczesną wiosną.


    Żur zakopany na granicy wsi

    Nie wszędzie natomiast znany jest zwyczaj zakopywania żuru na zakończenie Wielkiego Postu. Żur zakopywano w wielki czwartek we wsiach Lisków, Dzierzbin lub w wielki piątek, w Pawłówku, Nadzieży czy Kalinowej. Wybierano jednego z chłopców, który brał garnek z żurem na ramię i w towarzystwie młodzieży oraz dzieci szedł do granicy wsi, gdzie garnek z żurem miał być zakopywany. Wszyscy przy tym krzyczeli: „dosyć żuru”, „koniec żuru”. Gdy zbliżyli się do celu, któryś z chłopaków uderzał w garnek, oblewając żurem niosącego. Wśród ogólnej wesołości zakopywano skorupy garnka. Zwyczaj ten, we wsiach powiatu kaliskiego, praktykowany był do połowy XX w. Z czasem zanikł.                            Wojciech Zjawiony

    Komentarze

    Najczęściej odwiedzane

    The browser you use is not supported by this application, probably because it lacks some critical features.
    For a better experience, please consider using this application with a supported browser.